Witam wszystkich ;-)
Na początek może przedstawię swoją osobę .
Jestem dziewiętnastoletnią dumną mamą dwumiesięcznego Szymona . Uczę się w liceum zaocznym , mieszkam w okolicach Łodzi wraz ze swoim partnerem i ojcem mojego dziecka .
Interesuję się fryzjerstwem oraz piercingiem i tatuażami . Chyba tyle ;-)
Krótko opiszę Wam jak przechodziłam swoją ciążę w kolejnym poście pobyt w szpitalu oraz poród bez większych szczegółów ;-)
O ciąży dowiedziałam się w październiku 2014 r był to już 6 miesiąc ciąży - nieprawdopodobne , a jednak . Chodziłam do swojego lekarza co miesiąc , brałam leki antykoncepcyjne oraz miesiączkowałam przez pierwsze trzy miesiące ciąży co uśpiło moją czujność . Brzucha nie miałam wcale . W końcu gdy poszłam pod koniec września lekarz mnie zbadał , i stwierdził że zrobimy sobie USG w poszukiwaniu przyczyny braku miesiączki - dlaczego nie wyczuł podczas badania że jestem w ciąży ? tego nie wiem ani ja , ani on . Umówiłam się na USG prywatnie bo zależało mi na czasie aby dowiedzieć się co jest nie tak .Wizytę miałam wyznaczoną na 2 października . Przed gabinetem stałam wraz ze swoim partnerem , nogi miałam jak z waty bałam się tego co tam usłyszę . Gdy lekarz zawołał mnie do gabinetu serce podeszło mi do gardła po rozebraniu się poszłam na leżankę . Lekarz coś poustawiał w sprzęcie , po dołożeniu sondy odrazu było widać posturę dziecka - myślałam że zemdleję , momentalnie zrobiło mi się gorąco cieszyłam się a jednocześnie się bałam , zrobiła mi się "gula" w gardle nie mogłam nic normalnie powiedzieć głos mi się łamał . Pomierzył dzidziusia i stwierdził że to dość zaawansowana ciąża , coś około 23 tygodnia . Po ubraniu się przeszliśmy do gabinetu lekarskiego gdzie dostałam zdjęcia maluszka wraz z opisem oraz skierowanie do kliniki ultrasonograficznej do profesora na USG na lepszym sprzęcie w celu stwierdzenia czy leki które przyjmowałam oraz moja praca przy chemikaliach nie wypłynęła na zdrowie dziecka . Po wyjściu z przychodni zaczęłam wyć jak szalona nie mogłam wydusić z siebie ani słowa . Michał zaczął mnie uspakajać aby dowiedzieć się o co chodzi . Gdy mu powiedziałam był spokojny i opanowany . Pojechaliśmy do mojej mamy , poprosiłam M aby wszedł i poprosił mamę na korytarz . Wyszła i zapytała czemu płaczę , na co ja że jestem w ciąży a ona się zaczęła śmiać czy tylko z tego powodu płaczę i że ją wystraszyłam . Jak dowiedziała się że to 6-ty miesiąc nie było jej tak do śmiechu , ogarnął ją strach że dziecku coś się mogło stać . Na 23 października miałam wyznaczoną wizytę u profesora w klinice , dni mi się strasznie dłużyły aż w końcu nadszedł ten dzień nogi mi się trzęsły ze strachu do momentu aż położyłam się na leżance i lekarz mi powiedział że z dzieckiem wszystko ok , i nie zaobserwował żadnych uszkodzeń ciała czy narządów wewnętrznych . Badanie kosztowało 200 zł dostaliśmy płytę z całym badaniem , oraz zdjęcia w 3D z buzią naszego maluszka .
Odetchnęliśmy z ulgą zadzwoniliśmy do dziadków oraz pradziadków że będzie chłopiec . M bardzo się ucieszył że będzie syn , mi zaś było bez różnicy czy to będzie chłopiec czy dziewczynka liczyło się tylko to aby było zdrowe. Po wizycie w klinice musiałam iść kolejny raz do mojego lekarza prowadzącego z wynikami stwierdził , że też się wystraszył i nie mógł spać przeze mnie :D . Szósty i siódmy miesiąc ciąży zleciał mi bardzo szybko i bez problemowo , maluszek dawał popalić kopał mnie po żebrach , uciskał na pęcherz , wypychał łokcie wszędzie gdzie się dało .W ósmym miesiącu zaczęły się bóle podbrzusza , latałam na USG co tydzień bo lekarz wolał mieć pewność że nic poważniejszego się nie dzieje oraz dostałam luteinę podjęzykową po wybraniu tej dostałam dopochwową i bóle ustały. Dziewiąty miesiąc to już było odliczanie do porodu , byłam zmęczona wiecznie , bolał mnie kręgosłup no i ciężko się już nawet chodziło , bo w grudniu szedł najpierw brzuch potem ja :D . W połowie stycznia miałam wykonane ostatnie badanie ultrasonograficzne przed pójściem do szpitala , maluszek ważył 3500g . Szybciutko przybrał na wadze i po urodzeniu miał aż 59 cm i ważył 4080g .
Już nie mogłam się doczekać dnia porodu , kiedy w końcu przytulę swojego maluszka . Mimo że tak późno się dowiedziałam to czas ciąży był najpiękniejszym w moim życiu . Niesamowite uczucie nosić pod swoim sercem , drugie malutkie serduszko .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz